Aktualności:

Rejestracja wy??czona. Pa?stwo Skarlandzkie w dniu 8 marca 2017 roku zako?czy?o swe istnienie, dzi?kujemy za wsp?lnie sp?dzony czas.

Menu główne

I. Dziennik pok?adowy Eskadry Handlowej

Zaczęty przez Don Fernando ?lvarez d'Este y C?rdoba, Poniedziałek, 8 Gru 2014, 15:39:48

Poprzedni wątek - Następny wątek

Don Fernando ?lvarez d'Este y C?rdoba

VIII diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POK?ADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dzie? pierwszy VIII grudnia AD MMXIV-rejs do Gda?ska.


O drugiej w nocy, gdy Walencja by?a jeszcze pogr??ona w ?nie, port t?tni? ?yciem. Wody wok?? przystani walenckiej spowija?a mleczna mg?a, kt?ra utrudnia?a widoczno??, dooko?a jakby setki ?wietlik?w miga?y olejne lampy miejskie stolicy Imperium. To ju? ostania godzina przed wyp?yni?ciem z portu i wyruszenia w dalek? podr?? ku koloniom Imperium w Wicekr?lestwie Nowego Skarlandu. Do za?ogi przyst?pi? m?ody i ambitny ?mia?ek, ch?tny przyg?d oraz zas?ug, kt?re umo?liwi? mu uzyskanie ?aski bycia obywatelem Imperium Skarlandu, Pan Felipe Miguel de Guzm?n. Do jego zada? b?dzie nale?a?o sporz?dzanie opis?w rejsu oraz prowadzenie dziennika pok?adowego.

Tragarze wraz z marynarzami energicznie ko?cz? za?adunek ostatniego okr?tu, okr?tu flagowego, Nuestra Señora de Atocha, kt?ry w swej ?adowni transportowa? b?dzie szczeg?lny ?adunek.

Przed godzin? trzeci? nad ranem, okr?ty podnios?y ?agle i powolnie niczym p?ywaj?ce zamki wyp?yn??y z portu w Walencji w stron? skarlandzkiego miasta Lisbo. O sz?stej rano Eskadra Handlowa w specjalnym szyku ruszy?a do ostatniej przystani na terytorium Kr?lestwa Skarlandu, Oviedo. Do Portu w Oviedo Okr?ty przybi?y o godzinie jedenastej rano, nast?pnie dokonano ostatecznych uzupe?nie? prowiantu i wody oraz za?adowano dwa ostanie okr?ty (Santa Margarita oraz San Salvador) - teraz Eskadra jest gotowa by wyruszy? w daleki rejs do kolonialnego Portu Los Angeles. Kolejnym przystankiem podczas rejsu b?dzie sojuszniczy kraj Rzeczpospolita Obojga Narod?w, gdzie flota dokona ostatniego za?adunku i uzupe?nienia prowiantu, a nast?pnie obierze kurs na wysp? Soledad, kt?ra znajduje si? w archipelagu wysp Wicekr?lestwa Nowego Skarlandu. Do portu w Gda?sku Eskadra przybije o godzinie szesnastej lub osiemnastej popo?udniu.


/-/ Fernando ?lvarez de C?rdoba
/-/ Sanctitas Vestra Clemens III
Pontifex Maximus et Servus Servorum Dei,
Patriarcha et Episcopus Rotriae, etc.


Felipe Miguel de Guzm?n

VIII Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POK?ADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dzie? pierwszy, VIII Grudnia AD MMXIV-rejs do Gda?ska.


  Jest godzina 22.00. Z trzygodzinnym op??nieniem dop?ywamy do portu gda?skiego. Pisz?c te s?owa powstrzymuj? dr?enie r?k spowodowane przeszywaj?cym me cia?o ch?odem panuj?cym w tutejszych stronach. Podr?? by?a d?uga i wyczerpuj?ca, a Miasto Gda?sk wita nas aur? i klimatem niespotykanym w Naszych stronach. Niebo spowija g?sta mg?a, wody portowe zdaj? si? by? jak z kamienia, a Galeon Nuestra Seniora de Atoche , na kt?rego pok?adzie odbywam sw? podr?? w odleg?e dla mnie rejony z trudem przebija si? przez skostnia?e z zimna wody Ba?tyku, znajduj?ce sw?j kres w porcie gda?skim. Pozosta?a cze?? naszej wspania?ej floty dzielnie pod??a naszym ?ladem, toruj?c sobie drog? ku miejscu Naszego dzisiejszego pobytu. Nie wiedz?c, co spotka Nas po dobiciu do portu odczuwam dziwny niepok?j, przeradzaj?cy si? z niepohamowan? ch?? poznania tego intryguj?cego mnie miejsca.

  Po dobiciu do brzegu oraz zacumowaniu okr?t?w Eskadry Handlowej Naszej Wielkiej Armady zostajemy powitani przez Wielkiego Hetmana Sebastiana von Tauera. Zapewnienia Wielkiego Hetmana o s?yn?cej z go?cinno?ci oraz umi?owania do zabaw ludno?ci Gda?ska sk?aniaj? nas do opuszczenia pok?adu na czas uzupe?nienia niezb?dnych do dalszej podr??y zapas?w, oraz podziwiana urok?w miasta spowitego nocn? mg?? i przepe?nionego niespotykanym ch?odem, kt?rego niedane mi by?o w ?yciu dozna?. Przyodziawszy najcieplejsze z posiadanych szat wyruszyli?my w g??b miasta, oddalaj?c si? od pot?guj?cych uczucie ch?odu, skostnia?ych w?d portowych. Opuszczaj?c port do?wiadczyli?my wra?e? zgo?a odmiennych od tych, kt?rymi przywita? nas port.

  Gda?sk okaza? si? miastem t?tni?cym ?yciem. Mijaj?c liczne spichrze, okaza?e pos?gi i monumentalne fontanny, w tym wyr??niaj?c? si? w?r?d innych fontann? Neptuna, skierowali?my swe kroki ku portowym tawernom, w kt?rych strudzeni drog? marynarze mogli odpocz?? od trud?w morskiej w?dr?wki i odda? si? wszelakiego rodzaju rozrywkom. Jako przybysze z dalekich stron zostali?my potraktowani i?cie po kr?lewsku, do?wiadczaj?c najlepszego jad?a oraz trunk?w o wiele mocniejszych w swym dzia?aniu od spotykanych w naszych rodzinnych stronach. Rado?ci z rozm?w z Gda?szczanami oraz przybyszami z najodleglejszych stron ?wiata zapewne nie by?oby ko?ca, gdyby nie moc rzeczonych trunk?w. Opr?cz tego, ?e rozgrza?y nasze przemarzni?te cia?a, wp?ywa?y tak?e na nasze umys?y, kt?re przy?mione ich niespotykan? moc? odmawia?y z czasem pos?usze?stwa, przynajmniej w wypadku mojej osoby. Wyczerpany podr???, ch?odem oraz radosn? wizyt? w Tawernie powr?ci?em do swej kajuty, pozostaj?c sk?din?d pod wra?eniem miejsca, w kt?rym przysz?o mi sp?dzi? dzisiejsz? noc.

  Odp?ywaj?c z Gda?ska zabior? ze sob? wspomnienia z wizyty w mie?cie, kt?re pomimo ch?odnego i nieprzyjemnego klimatu potrafi?o rozgrza? nasze cia?a i pobudzi? nasze dusze przed trudami dalszej podr??y. Oby Soledad, ku kt?remu wyruszamy okaza? si? miejscem r?wnie ciekawym i urokliwym jak to, kt?re przyjdzie nam rano opu?ci?.

Felipe Miguel de Guzm?n
/-/Don Felipe Miguel de Guzm?n SJ,
hrabia Badajoz


Felipe Miguel de Guzm?n

IX-X-XI Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POK?ADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dni kolejne, IX-X-XI Grudnia AD MMXIV-rejs do Soledad.


Gda?sk, czyli pierwszy na naszej drodze przystanek, stal si? miejscem naszego pobytu na czas d?u?szy ni? przewidywali?my. Tym razem niesprzyjaj?cy klimat wp?yn?? niekorzystnie nie tylko na nasze samopoczucia, lecz tak?e na napi?ty harmonogram podr??y, kt?ry musia? ulec zmianie. Przeszywaj?cy ch??d i niesprzyjaj?ca aura zmusi?y nas do pozostania w porcie na kolejn? dob?, gdy? niespokojne i niezwykle mro?ne wody Ba?tyku nie pozwoli?yby na bezpieczn? podr?? ku kolejnemu celowi naszej podr??y. Przymusowy post?j sprawi? tak?e, ?e Nasza wielka armada wzbogaci?a si? o okr?t liniowy „ Rycerz ?wi?ty Jerzy”- kt?ry towarzyszy nam w dalszej podr??y z polecenia Hetmana Wielkiego.

  Gdy Ba?tyk pozwoli? nam oko?o po?udnia opu?ci? port Gda?ski, wyruszyli?my jeszcze wi?ksz? flot? ku kolejnemu celowi naszej podr??y. Mijaj?c wody terytorialne Estelli Wschodniej utracili?my sprzyjaj?cy nam do tej pory wiatr, co sprawi?o, ?e dobili?my do Portu w Soledad niemal?e o p??nocy. Noc up?yn??a nam na poszukiwaniu rozrywek w tawernach, piciu miejscowego rumu, grze w ko?ci, oraz zabawie w towarzystwie miejscowych dziewcz?t, kt?rym natura nie posk?pi?a urody.  Dopiero dzi? rano tak d?ugo oczekiwany cel naszej podr??y ukaza? si? naszym oczom w pe?nej okaza?o?ci.  Jak?e odmienny od poprzedniego port sprawia? wra?enie jakby znajdowa? si? w zupe?nie obcym nam ?wiecie. Ch??d przemieni? si? w upa?. Ciemna, szara noc- w tropikalny, pe?en barw dzie?. 

Nasza Wielka Armada zosta?a ciep?o przyj?ta przez miejscowych, kt?rych rado?? i pogoda ducha by?a jedn? z rzeczy natychmiast rzucaj?cych si? w oczy przybysza z obcych stron. Kolejn? by?y lazurowo czyste wody zatoki oraz ci?gn?ce si? niemal?e po horyzont piaszczyste pla?e, konkuruj?ce swym pi?knem jedynie z bujn? ro?linno?ci?, ciesz?c? oko barwami niezwykle ?ywymi i okaza?ymi.

  Pod??aj?c w g??b miasta i przemierzaj?c w?skie uliczki ulokowane mi?dzy pi?trowymi domostwami obro?ni?tymi bujnym bluszczem, kt?rych okiennice z powodu panuj?cych upa??w pozostawa?y szczelnie zamkni?te, podziwia?em uroki tego niezwyk?ego miejsca, kt?re wydawa?o si? by? wydarte z r?k matki natury i przysposobione przez zamieszkuj?cych je ludzi niczym oswojone dzikie zwierze.  Blisko?? dziewiczej przyrody kontrastuj?ca z dzie?em ludzkich r?k, jakim s? budynki malowane przez mieszka?c?w w odcienie bieli, ???ci lub turkusu; ulice, ?wi?tynie oraz targi stanowi?ce element ka?dego wsp??czesnego miasta, w wypadku Soledad stwarzaj? widok tak niezwyk?y, ?e niemo?liwym jest chyba do?wiadczenie go w innym ni? to miejscu. Jedynie obecno?? rzezimieszk?w oraz dam lekkich obyczaj?w psuje idylliczny obraz tego miejsca, lecz wida? taki ju? urok kolonii.

Podczas gdy po?wi?ca?em sw?j czas na zwiedzanie miasta, za?oga uzupe?ni?a zapasy oraz przygotowa?a okr?ty do dalszej drogi. Kolejnym celem naszej podr??y jest klejnot kolonii Skarladu -Los Angeles, do kt?rego mamy nadziej? wyruszy? wczesnym rankiem.

Felipe Miguel de Guzm?n
/-/Don Felipe Miguel de Guzm?n SJ,
hrabia Badajoz


Felipe Miguel de Guzm?n

XII Diciembre AD MMXIV



DZIENNIK POK?ADOWY GALEONU NUESTRA SEÑORA DE ATOCHA


Dni kolejne, XII Grudnia AD MMXIV-rejs do Soledad.


Po wielu mi?o sp?dzonych chwilach przysz?o nam opu?ci? jak?e niezwyk?y Soledad i wyruszy? w dalsza drog? ku ostatecznemu celowi naszej podr??y- Los Angeles.

Nasza Wielka Flota wznios?a ?agle na maszt i opu?ci?a port, by mijaj?c niebezpieczne rafy koralowe i nieomal grz?zn?c na mieliznach napotkanych podczas rejsu, dotrze? rankiem, 12 grudnia do wspania?ego portu w wicekr?lestwie Nowego Skarlandu zwanego Los Angeles. Dobijaj?c do portu spodziewali?my si? ujrze? pot??ne, kolonialne miasto, kt?re onie?miela przybyszy z dalekich strony swoj? pot?g?. Tymczasem naszym oczom ukaza?o si? niewielkie z pozoru miasteczko, zamieszkiwane ledwo przez 1500 mieszka?c?w. Pocz?tkowe rozczarowanie przerodzi?o si? z czasem w uznanie dla miasteczka niewielkich rozmiar?w, niestanowi?cych jednak przeszkody w byciu jednym z pi?kniejszych miejsc, jakie dane nam by?o ujrze? podczas naszej morskiej podr??y. Krajobraz sk?adaj?cy si? na przemian z pla? o bia?ym niczym sukno piasku, zielonych palm, oraz w?skich uliczek otoczonych przez wysokie, pi?trowe domostwa. Domostwa te nie odbiega?y wcale od s?yn?cych ze swojego pi?kna okaza?ych kamienic Walencji. S? to miejsca zamieszkania zamo?nych Kreoli- posiadaczy ogromnych i dochodowych plantacji tytoniu oraz trzciny cukrowej rozci?gaj?cych si? dooko?a miasta. Centralnym punktem samego miasta jest Ko?ci?? Matki Bo?ej Kr?lowej Anio??w. Posiadaj?cy dwie wie?e ko?ci?? g?ruje nad miastem, lecz jego wielko?? wobec rozmiar?w ogromnych g?r otaczaj?cych Los Angeles wydaje si? ju? nie tak znaczna. Miasto otoczone jest bowiem ogromnym pasmem g?rskim, zdaj?cym si? chroni? t? cz??? Antyry przed srogim ch?odem nadci?gaj?cym z dalekiej p??nocy.

Wartym poruszenia tematem jest tak?e sama ludno?ci Los Angeles, stanowi?ca niezwyk?y obraz wielokulturowego i niezwykle zr??nicowanego spo?ecze?stwa. Znajdziemy tu pracuj?cych na Kreolskich plantacjach czarnosk?rych; rdzennych mieszka?c?w tych ziem- Indian; oraz metys?w. Miasto jest zlepkiem jak?e odmiennych ras i kultur.

Wracaj?c do portu po odbyciu tej jak?e ciekawej i intryguj?cej przechadzki po Los Angeles spostrzeg?em, ?e nasze okr?ty s? ju? zaopatrywane w prowiant i zapasy wody niezb?dne do podr??y powrotnej. Na statkach, z zachowaniem szczeg?lnej dyskrecji, umieszczony zosta? tak?e niezwykle cenny ?adunek, kt?ry na zlecenie dworu kr?lewskiego w Walencji ma zosta? przewieziony przez Nasz? Wielk? Flot?.

Felipe Miguel de Guzm?n
/-/Don Felipe Miguel de Guzm?n SJ,
hrabia Badajoz